“Waporyzacja pomogła mi rzucić palenie marihuany” – taki feedback dostaliśmy od naszego kolegi i jednego z pierwszych klientów sklepu z waporyzatorami. Było to niemałym zaskoczeniem, gdyż vaporizery z założenia powinny ułatwiać konsumpcję konopi, rozwiązując problem szkodliwości wdychania dymu. O zwalczaniu nałogu nie mieliśmy z początku bladego pojęcia. Ponieważ wiele osób boryka się z niesłusznie bagatelizowanym uzależnieniem od marihuany, poprosiliśmy autora powyższego stwierdzenia o opisanie swojej historii. 

Kiedy przyjemność palenia marihuany stała się uzależnieniem

Zioło paliłem już w szkole średniej. Sporadycznie, oczywiście. Od imprezy do imprezy. Na studiach już trochę częściej. Współlokator z akademika uważał siebie za mistrza w kręceniu jointów, więc wieczorny spliff stał się normą. W wieku 24 lat zdecydowałem się odstawić papierosy. Paliłem je odkąd skończyłem 17 lat, dlatego zadanie nie było łatwe. Udawało mi się wytrwać w postanowieniu, a wieczorne lolki na tyłach kampusu były zasłużoną nagrodą. Pragnienie zaciągnięcia się dymem było na tyle silne, że paliłem więcej trawki i czułem się usprawiedliwiony, bo ziółko nie szkodzi tak jak szlugi.

Studia dobiegały końca, a o wymarzoną pracę nie było łatwo. Zdecydowałem się na wyjazd na zachód. Okazało się, że mój stary znajomy może mi załatwić fuchę w markecie ogrodniczym. Na samą myśl o coffeeshopach oczy mi się zaświeciły i nie zastanawiałem się długo. Dwa miesiące później jechałem już do średniej wielkości miejscowości oddalonej około 40 km od Amsterdamu.

Pierwsza wizyta w kofiku miała miejsce zanim jeszcze porządnie się rozpakowałem. Wrzuciłem torby do świeżo wynajętego pokoiku, wypiłem mocną kawę i ruszyłem do najbliższego coffeeshopu, aby w końcu spróbować słynnego, holenderskiego zioła. Było mocne i przyznam, że trochę ścięło mnie z nóg. Ale szybko wyrobiłem sobie wysoką tolerancję na THC. Tamtejsza marihuana to naprawdę dobry sort. I była wszechobecna. Zauważyłem, że nawet u mnie w pracy ludzie popalają. Mi też nieraz się zdarzyło. Prawdę mówiąc, z czasem coraz częściej. Nawet nie zauważyłem kiedy palenie marihuany stało się codziennością.

Kupiłem waporyzator, bo dym z jointów zaczął mi przeszkadzać

Paliłem dużo przez następne trzy lata. Kiedy palisz zioło codziennie, trudno to ukryć. Moje ciuchy wiecznie pachniały weed’em. Latem to nie problem, kiedy wszystko można wrzucić do pralki. Gorzej jest jesienią i zimą. Moja kurtka po prostu waliła kanabą jak całe pole cannabis. Na zębach zrobił mi się brązowy osad od jointów, z którym nie radziła sobie nawet elektryczna szczoteczka z pastą wybielającą. Zaczęło mi też przeszkadzać, że całe wieczory siedzę zamulony w coffeeshopie albo we własnym pokoju, zamiast poznawać świat. Nie chciałem kończyć przygody z ziółkiem, ale męczyło mnie, że śmierdzę jak hipis. Szukałem dobrego rozwiązania i postanowiłem kupić vaporizer.

Nie wiesz jak wybrać waporyzator?

Zobacz jaki rodzaj vaporizera będzie odpowiedni dla Ciebie!

Waporyzatory są jak buty – powinny być dopasowane do potrzeb właściciela. Sprawdź, czym się kierować, aby wybrać urządzenie, które Cię zadowoli.

Definitywne rzucenie palenia marihuany

W Holandii nie miałem najmniejszego problemu z dostaniem hashu CBD. W kraju, gdzie marihuana jest legalna, cannabis light jest traktowane bardziej jak papierosy. Rzadziej już bywałem w coffeeshopie i odbiło się to korzystnie na mojej kieszeni. Około 0,3g haszu na dobę w zupełności mi wystarczało. Ziółko raz na tydzień, nie więcej. Nie wapowałem już codziennie. Czasem miałem więcej pracy albo coś do załatwienia poza domem, a czasem po prostu zapominałem. Odzwyczaiłem się od haju, a odprężenie po CBD nie jest czymś, co uzależnia. Marihuanę kupowałem już tylko sporadycznie. Od wiosny waporyzuję praktycznie tylko haszyk CBD. A i to dość rzadko. Czasami, żeby lepiej zasnąć, innym razem jak mam gorszy dzień i boli mnie głowa. Zauważyłem, że to pomaga. Do marihuany w zasadzie już mnie wcale nie ciągnie. W ciągu dnia jestem bardziej produktywny. Częściej jeżdzę na rowerze. Więcej czasu spędzam z kolegami z pracy. Z perspektywy czasu mam do siebie trochę żalu, że tyle kasy przepuściłem przez kilka lat na palenie zioła. Poznałem oczywiście dzięki jointom wielu fajnych ludzi i mam miłe wspomnienia, ale nie tęsknię za rozleniwieniem i brakiem motywacji.

Przypadek naszego znajomego jest doskonałym przykładem na to, że waporyzacja pomaga odzwyczaić się od nawyku palenia marihuany. Amatorzy konopi często zmagają się nie tylko z potrzebą przyjmowania THC, ale i z nawykiem wdychania dymu. Używanie waporyzatora, w tym przypadku, pozwoliło stopniowo zmniejszyć ilość wypalanych jointów. Poskutkowało to zmniejszeniem psychicznego uzależnienia od samej czynności palenia. Następnym krokiem było miękkie przejście ze szkodliwego palenia w nieszkodliwą inhalację. Dawki THC malały, wskutek czego fizyczne uzależnienie również uległo osłabieniu. Bez wątpienia zakup waporyzatora pomógł w odstawieniu marihuany i zerwaniu z nałogiem. Niemały wpływ miało też wprowadzenie zamiennika marihuany. Przerzucenie się na legalny susz konopny i jego koncentrat (CBD hash) pozwoliło w dalszym ciągu delektować się aromatem konopi, przy znacznej redukcji odurzenia. 

Warto mieć na uwadze, że nie tylko różne postacie suszu CBD mogą okazać się pomocne w walce z nałogiem. Uzależnienie od marihuany a także nałóg palenia papierosów można próbować zwalczyć za pomocą aromaterapii. Waporyzacja odpowiednich ziół lub ich mieszanek może stać się skutecznym zamiennikiem wdychania toksycznego dymu. Jeśli zaciekawiła Cię aromaterapia, przeczytaj jakie zioła można waporyzować.

Definitywne rzucenie palenia marihuany

W Holandii nie miałem najmniejszego problemu z dostaniem hashu CBD. W kraju, gdzie marihuana jest legalna, cannabis light jest traktowane bardziej jak papierosy. Rzadziej już bywałem w coffeeshopie i odbiło się to korzystnie na mojej kieszeni. Około 0,3g haszu na dobę w zupełności mi wystarczało. Ziółko raz na tydzień, nie więcej. Nie wapowałem już codziennie. Czasem miałem więcej pracy albo coś do załatwienia poza domem, a czasem po prostu zapominałem. Odzwyczaiłem się od haju, a odprężenie po CBD nie jest czymś, co uzależnia. Marihuanę kupowałem już tylko sporadycznie. Od wiosny waporyzuję praktycznie tylko haszyk CBD. A i to dość rzadko. Czasami, żeby lepiej zasnąć, innym razem jak mam gorszy dzień i boli mnie głowa. Zauważyłem, że to pomaga. Do marihuany w zasadzie już mnie wcale nie ciągnie. W ciągu dnia jestem bardziej produktywny. Częściej jeżdzę na rowerze. Więcej czasu spędzam z kolegami z pracy. Z perspektywy czasu mam do siebie trochę żalu, że tyle kasy przepuściłem przez kilka lat na palenie zioła. Poznałem oczywiście dzięki jointom wielu fajnych ludzi i mam miłe wspomnienia, ale nie tęsknię za rozleniwieniem i brakiem motywacji.

Przypadek naszego znajomego jest doskonałym przykładem na to, że waporyzacja pomaga odzwyczaić się od nawyku palenia marihuany. Amatorzy konopi często zmagają się nie tylko z potrzebą przyjmowania THC, ale i z nawykiem wdychania dymu. Używanie waporyzatora, w tym przypadku, pozwoliło stopniowo zmniejszyć ilość wypalanych jointów. Poskutkowało to zmniejszeniem psychicznego uzależnienia od samej czynności palenia. Następnym krokiem było miękkie przejście ze szkodliwego palenia w nieszkodliwą inhalację. Dawki THC malały, wskutek czego fizyczne uzależnienie również uległo osłabieniu. Bez wątpienia zakupiony waporyzator pomógł w odstawieniu marihuany i zerwaniu z nałogiem. Niemały wpływ miało też wprowadzenie zamiennika marihuany. Przerzucenie się na legalny susz konopny i jego koncentrat CBD (hash) pozwoliło w dalszym ciągu delektować się aromatem konopi, przy znacznej redukcji odurzenia. 

Warto mieć na uwadze, że nie tylko różne postacie suszu CBD mogą okazać się pomocne w walce z nałogiem. Uzależnienie od marihuany a także nałóg palenia papierosów można próbować zwalczyć za pomocą aromaterapii. Waporyzacja odpowiednich ziół lub ich mieszanek może stać się skutecznym zamiennikiem wdychania toksycznego dymu. Jeśli zaciekawiła Cię aromaterapia, przeczytaj jakie zioła można waporyzować. Wolisz pozostać przy waporyzacji konopi? Chcesz poznać więcej szczegółów na temat odparowywania kannabinoidów? Przeczytaj wpis blogowy o dekarboksylacji suszu vaporizerem.